Niestety bardzo nie udany początek sezonu. Już podczas zapoznania z trasą zerwał się łańcuch. Start "trochę" się przeciągnął i zamiast o 13 startowaliśmy po 16. Generalnie fajna trasa i duże ilości błota :). Mi udało się przejechać tylko 1,5 okrążenia, ponieważ złapałem kapcia.
Wielkie PODZIĘKOWANIA ekipie za ZAJEBISTY doping!!!! :)
Wraz z Dagmarą i Bodziem pojechaliśmy do Mikołowa pokręcić się po tamtejszym parku, zaliczając parę lajtowych kółek trasy XC. Trzeba było się rozruszać przed niedzielnymi zawodami XC w Orzeszu ;)
Jazda po mieście w celu załatwieniu kilku spraw. Później odwiedziny Szturca i rundka dookoła paprocan. Jakiś pechowy dzień to był, 3 razy zerwał się nowy łańcuch.
Coś nie mogłem spać po nocce, wiec po godzinie 10 pojechałem pooglądać jak sobie radzą zawodnicy w I rundzie Samochodowych Mistrzostw Tychów.Cholernie wiało, w szczególności było dużo w mordewindu.
Nie tracąc czasu ok 9 rano poszedłem pokręcić :). Postanowiłem pojechać tradycyjną trasą do Pszczyny. Przed Piaskiem pomylił mi się skręt do lasu i jechałem jakimiś rowami czy innymi bliżej nieokreślonymi drogami biegnącymi wzdłóż torów. Koniec końców po trochę ponad godzinie dotarłem do Przczyny, zjadłem bułkę z parówką w parku i wróciłem do domu.
Wraz z Bodziem i Dagmarą udaliśmy na testy wydolnościowe do firmy Diagnostix mieszczącą się w Wiśle. Po dotarciu na miejsce o godzinie 10:00 Bodzio podpiął mój rower i zacząłem pierwszy badania :). Zaczynałem od 90W i co 3 minuty obciążenie wzrastało o kolejne 30W. Do 180W jechało się spoko, przy 270W zaczęły się schody, a skończyłem zaraz po przekroczeniu 360W. W sumie to i dużo i mało. Jak na pierwszy raz, pierwszy jakiś tam plan treningowy to nie jest jakoś tragicznie. Przynajmniej wiem na czym stoję, co poprawić, co zmienić. Za jakieś 2-3 miesiące jedziemy kolejny raz, i wtedy mam nadzieję przekroczyć moc 400W :)